June 10, 2013

Sweet as a Macaroon

Kiedy pierwszy raz natrafiłam na cukiernię "Słodka Dama" nie wiedziałam dokładnie, czy znajduję się we śnie, czy przypadkiem zostałam zaangażowana do reprodukcji "Plotkary". Ściany w różowo-białe baski, zdobione krzesła i stoliki, słodycze tak piękne że aż szkoda jeść. Od razu wiedziałam, że prędzej czy później zrobię tam zdjęcia. Klimat jest, teraz czas na stylizację. Ileż razy to ja powtarzałam wszystkim dookoła, jak bardzo irytuje mnie to, co próbuje uprawiać młodzież w moim wieku, że noszone przez wszystkich czapki z płaskim daszkiem okraszone bluzą z dziwnym napisem i obowiązkowo parą nowiuśkich Air Maxów, względnie też Vansów lub New Balance'ów nie stanowią o prawdziwej modzie tylko o próbach kreowania tego, co jest obecnie "cool" i "must have"? Z matematyki nie jestem najlepsza, ale liczba ta oscyluje zapewne na granicy "na okrągło" i "do znudzenia". Tak więc spróbujcie wyobrazić sobie zdziwienie otoczenia, kiedy wmaszerowałam dzisiaj do szkoły w czapce. Z daszkiem. Płaskim. ODWRÓCONYM DO TYŁU. Ja, Karolina, miłośniczka wysokich obcasów i glamouru! Na szczęście nie jest to typowy full cap reklamujący LA, ale ciekawy dodatek znaleziony niedawno w second handzie. A eksperymentowania nigdy dość! Nie połączyłabym jednak tej czapki z niczym innym jak z totalną jej odwrotnością, czyli jak najbardziej słodką, dziewczęcą sukienką. Ta z obniżoną talią, w kratkę nieco przypominającą Louis Vuitton SS13, której nie powstydziłaby się bohaterka ostatniego posta, czyli Twiggy. Mieszanka kompletnie innych stylów, czyli coś, co lubię najbardziej

When I spotted "Sweet Lady" bakery for the first time I didn't exacly know if I was dreaming or if I have been acting in a reproduction of "Gossip Girl" by mistake. Pink-white striped walls, embelished tables and chairs, sweets so beautiful that you prefer not to eat them, but to just look. I knew I would take photos there some day. But firstly I had to complete a perfect outfit for the occasion. I've said a number of times (I'm not especially talented in Mathematics but I would call it "over and over") how much I hate that kind of "fashion" people at my age are trying to create, you know what I'm talking about, full caps, jumpers with some tricky inscriptions matched with some new Air Max, Vans or New Balnace trainers. It's not fashion, it's eager to form some kind of dress code, which is supposed to be so "cool" and "must have". So you can imagine the astonishment on my friend's faces when they've noticed me, coming into my school today, wearing this cap. BACK TO FRONT. Me, Caroline, the biggest lover of high heels and glamour on the Earth was wearing a sporty hat. Well, I've never said I'm not going to experiment. So I had to find something perfectly contrasting to it. My absolutely sweet, checked (reminding of Louis Vuitton SS13 a little bit) dress was exacly what I wanted. None of this items would show my style separately but together? Mixture which I love!


Poznajcie też moje przyjaciółki - Arbuzki. Arbuzki to moje ulubione skarpety. Znają je wszyscy, którzy mają ze mną styczność na co dzień. Ostatnio mam manię noszenia dłuższych skarpetek w przeróżne wzory, tak, by były widoczne. Nic sobie nie robię z komentarzy odnośnie Polaków na wakacjach, skracania nóg, czy innych tego typu problemach. To ja, to moje Arbuzki, witamy w naszym świecie :)

Meet my friends - Watermelonies. Watermelonies are my favourite socks, which means that I'd love to wear them every day. Everone around me are a bit tired of them, but recently I had mania to wear long socks in a seeable way (e.g with shorts). I don;t wanna hear any comments about Poles on holiday or making my legs shorter. This is me, they are my Watermelonies, welcome to our world :)





ph. Delirious Joy, wearing: sh dress, Converse sneakers, sh cap, Pull&Bear socks

June 8, 2013

Instagram goodies

1. Mother's Day
2. The cutest sweet shop ever

 1. It's raining on the bus stop
3. Waking up in the hotel room
4. #kardiseispoor
 1,3. Toruń
 2. The Great Gatsby
3. Favourite baguette
4. Spring!
  2. Girls need to work out!
4. Breakfast by the lake
 2. An umbrella for a hot day? No problem!
3. THAT time of the year
4. Sleepless nights 
1. Fashionable socs are those patterned ones
2. Vivienne Westwood
 1. Cutting grass for the first time of the year
2. So my style!
3. Playing changing room games
3. Love this calm place
1. Enjoying some macaroons
4. My newest friend!

June 4, 2013

Vogue front side on my back

Przyznaję się do swojego cichego uzależnienia. Objawia się ono zawsze na początku miesiąca, jest grube, szeleszczące i ładnie pachnie. Vogue. A może raczej powinnam powiedzieć wszelkie gazety o tematyce modowej (zaliczam też Harper's Bazaar, bo Elle nie może się z nim równać). Kiedy w moje ręce dostanie się nowy numer zastygam w miejscu i zazwyczaj nie odrywam wzroku od połyskującego w słońcu papieru przez kilka godzin. Zagłębiam się w historie odnośnie legend takich jak Karl Lagerfeld czy dawnych ikon pokroju Audrey Hepburn. Podziwiam oryginalne sesje, udaję że ignoruję poradniki "stylowa w każdym wieku" i "hity sezonu". Gromadzę wiedzę i jednocześnie spędzam czas w najlepszy możliwy sposób. Jedyny minus tych magazynów to ich waga. Niedługo wyrobię sobie mięśnie porównywalne do tych, które mężczyźni uzyskują po wylaniu ton potu na siłowni, a moja torba awansuje na miano porządnego obciążnika. Od kilku miesięcy zachwycam się polskim Harper's Bazaar, a Vogue zazwyczaj celebruję w Empikowych czeluściach. Trzeba być jednak Karoliną, żeby wpaść na pomysł obnoszenia się ze swoją miłością do kolorowych gazetek wśród ludzi mijanych na ulicy. Twiggy, ikona stylu lat 60. towarzyszyła mi przez cały dzisiejszy dzień, a ja miałam wrażenie, że spełniłam swoje marzenie o posiadaniu dwóch par oczu. Vogue, I love you!

I admit that I'm addicted. But I can manage without a bar of chocolate or wifi connection. My addiction is thick, renewed each month, it rustles and it smells really nice. Vogue. Or shall I say all the newspapers about fashion (let's just point Harper's Bazaar because I don't particularly enjoy Elle, in Poland of course). When I buy the newest issue of any of those glossy magazines I usually become a statue for few hours, I don't move or eat, I just live with all those texts about legends like Karl Lagerfeld or fashion icons, well, Audrey Hepburn will be the best example. I admire unique photoshoots and try to ignore "must have this season" chapters. I gain knowledge and spend time in the best way I can imagine. Honestly I don't need anything but a cosy balcony, Vogue magazine and a cup of frappuccino. The only demerit I can think of is the weight of those newspapers. But, hey, I'm going to have musles like men who work out on a gym a lot, so it's not that bad, is it? Today Twiggy became my best friend. She devoted her whole day to be my other pair of eyes. Haha, okay, I just wanted to share my crazy addiction to fashion magazines with all the people around me. They reacted in a positive way, so let's just marvel one of the most beautiful women in the whole world. On my back.


ph. Joanna Korol, wearing: Reserved jacket, Zara heels, Allegro skirt

May 28, 2013

I've dreamt of becoming Paul McCartney

Każdy jest utalentowany w jakimś kierunku. Ktoś w ciągu kilku sekund jest w stanie rozwiązać nawet najbardziej zawiłe zadanie z fizyki (to bynajmniej nie ja), a inna osoba z żalem kończy każde wypracowanie na języku polskim, bo nie wystarczyło jej miejsca na kartce (notabene A4) (tak, to ja). Swoje nadzwyczajne umiejętności mogłabym wymieniać w nieskończoność. Potrafię na przykład spóźniać się na każdą możliwą okazję (wliczając przyjęcia urodzinowe i geografię), mówić nieodpowiednie rzeczy w jeszcze bardziej nieodpowiednich momentach ("Czemu nie piszemy tego sprawdzianu, zapomniała pani?"), chorować w długie weekendy, aha i mam też całkiem niezłą wyobraźnię. Mrożona kawa z lokalnych delikatesów nagle smakuje jak Starbucks, osiedle w mojej miejscowości udaje drapacze chmur Nowego Jorku, a sukienka z second handu wygląda niczym wykonana przez Ellie Saaba. Jakkolwiek wymienione wcześniej zdolności przynoszą mi więcej kłopotu niż pożytku, to ostatnią bardzo sobie cenię. Chustka którą mam na głowie (odzież używana, 2 zł, polecam) od razu skojarzyła mi się z klimatem Dolce&Gabbana i kampanią sfotografowaną przez sam słynny duet Domenico i Stefano na ich ukochanej, rodzinnej Sycylii. Wystarczył kawałek wzorzystego materiału, naszyjnik mieniący się feerią barw i już czułam ciepło piekącego słońca, piasek pod stopami, a wiosenny deszczyk traktowałam jak bryzę morską. 

Everyone has some talents. Somebody is able to solve a difficult Physics excercise in a second (definetely not me) and somebody else always ends writing his english essays berudgingly, because he doesn't have any space in his notebook left (yes, that's me). I could quote my unusual abilities forever, let's just mention that I'm able to always be late for any occasions (including birthday parties and Geography classes), say inappropriate things in, even more inappropriate, moments ("Whe aren't we writing a test, teacher, have you forgotten?"), be ill during holidays, and, oh I've almost forgotten, to have a really developed imagination. Iced coffe bought in a local supermarket suddently tastes like Starbucsks Coffe, an estate seems to look like skyscrapers in New York and dress bought in a second hand pretends to be made by Ellie Saab. Those facilities mentioned before bring me more trouble than benefits, but I prize that last a lot. The headband I'm wearing in today's post is so in the special Dolce&Gabbana campaign's climate for me, I immediatly felt like being photographed by famous duet Domenico and Stefano on their beloved Sicilia. A piece of patterned cloth and a colourful necklace were enough for me to experience the warmth of the sun and the sand beneath my toes, and spring shower was like a fresh sea breeze. 

Nie wiem skąd bierze się u mnie zamiłowanie do artystów, którzy teoretycznie powinni być idolami moich rodziców, a właściwie dziadków. Po prostu wolę obejrzeć klasykę kina, która jeśli zamiast filmem byłaby kobietą, prawdopodobnie właśnie narzekałaby, że ma jeszcze daleko do emerytury, a plecy bolą ją przy każdym schyleniu, posłuchać oklepanych kawałków, które wszyscy znają, albo jak nie znają to po pierwszym przesłuchaniu nie mogą się oderwać. Miłością do Beatlesów zaraziła mnie starsza kuzynka i do dzisiaj pozostaję jej za to wdzięczna. Co ja bym zrobiła bez "Love me do" w którego rytm ubieram się do szkoły, albo "Yesterday" bez którego nie jestem w stanie zasnąć? Pewnie skończyłabym jako fanka Hanny Montany i zamiast nucić przy każdej okazji "Imagine all the people.." mruczałabym "Cause I'm a superstar!". Mianem artysty zwykłam określać nie tylko projektantów mody, ale osoby, których twórczość nie starzeje się razem z nimi, lecz odwrotnie, trwa przez pokolenia (dzieciom nie będę śpiewała kołysanek, zdecydowanie wolę "All You Need Is Love"). Wystarczy spojrzeć tylko na historyczną okładkę albumu czterech przyjaciół Ringo, Paula, Johna i Georga. Do dzisiaj cały świat robi sobie zdjęcia na przejściu dla pieszych, a gdy ktoś zakłada dzwony dumnie twierdzi, że inspirował się gwiazdami muzyki. Od kilku lat marzyło mi się zdjęcie na pasach. Właściwie nie wiem, co jest tak pociągającego w fotografiach robionych na środku ulicy, może klimat, dzięki któremu (znowu ta wyobraźnia) czułam się jak w Liverpoolu sześćdziesiąt lat temu, a może marzenia, że kiedyś białe pasy zamienię na te żółte, nowojorskie? W końcu wykonałam swoje odkładane zadanie (Wy też zwlekacie z realizacją każdego planu.. długo?), a kierowcy pojazdów stojących na światłach mieli niezły ubaw, kiedy biegałam w tą i z powrotem, próbowałam robić akceptowalne miny i zdążyć w przeciągu kilkudziesięciu sekund dotrzeć na drugi brzeg jezdni. 

I don't know why I love the artists who should be role models for my, let's say, parents (or even grandparents) so much. I just prefer to watch an old, good movie (which if were a woman propably would now be complaining about the pain in her back whenever she bends down) or listen to well known song, which are noted by everyone, and if they are not, everyone loves it since the first time he hears it. My older cousin infected me with the love to the Beatles and I'm thankful for her since then. What would I have done without "Love me do" which accompanies me every day when I dress up to school, or "Yesterday" without which I'm unable to fall asleep? I'd propably end as a fan of Hannah Monta and instead  of humming "Imagine all the people" I would buzz "Cause I'm a superstar!". I call the name "artist" not only fashion designers but also people whose output doesn't get old with themselves but exists in people's hearts for long years. Let's just have a look at the historical cover of the four friends' - Paul, John, Ringo and George, record. Even now everone wants to take pictures on the zebra crossing and whenever they wear flared trousers they said their inspiration were those musicians. I've dreamt of having one (picture, not pants) since ages (am I the only one who always implement her plan after a... l o n g  time?) and now I finally done it. I honestly don't know what is so amazing in pictures taken on the middle of the road, maybe it's because I feel (my imagination reels again..)  like The Beatles walking on Liverpool's streets over sixty years ago, or it is because I dream of changing those white stripes into New York's, yellow ones? No idea. But drivers had a lot of fun, watching me, running on the pedestrian crossing for twenty minutes.

Każde nowe wyzwanie zawsze sprawia mi ogromną radość. Kiedy dowiedziałam się, że przeszłam do kolejnego etapu konkursu z Allegro nie posiadałam się z radości, głównie dlatego, że umierałam z ciekawości jakie to specjalne zadanie zostanie dla nas wymyślone. A kiedy kurier wręczył mi paczkę zawierającą dżinsową koszulę, przez chwilę nie wiedziałam co mam począć (nie wspominając o rozmiarze, który pomieściłby chyba moją całą rodzinę na raz). Jednak po chwili zaczęłam się śmiać (kolejny talent - każdą sytuację potrafię skwitować skromnym "ha, ha") i nie zastawiając się długo wyciągnęłam z szafy moją sukienkę Kopciuszka, zakupioną specjalnie na bal (niestety nie jest zbyt funkcjonalna ze względu na swój rozmiar w którym.. nie mieszczę się do autobusu). Tony tiulu, koralików od razu zmieniły sportową postać denimu - uwielbiam nosić rzeczy w nieoczekiwany sposób, zmieniając ich formę. żeby nie było za banalnie z tyłu zawiązałam jeszcze kokardę z rękawów i sukienka od razu nabrała innego wymiaru! 

I really enjoy new challenges. When I found out that I'm in the next stage of the Allegro competition I was pleased not only because the fact that I made it, but also because I was curious about the "special challenge" they were going to make out for us. But when I received a parcel with a huge, denim shirt inside I started laughing (another talent - turn every situation into funny situation). Whant should I do with that? I didn't think much, just took out a Cinderella dress from my warderobe (bought especially for the prom) and tied it around my waist. I love changing the way particular clothes look like, this time sporty shirt was turned into girly skirt. Loads of tulle, beads, the bow made from the cuffs and the outfit is done! 


ph. by photographer & vlogger Natalia Łowicka 
wearing: sh headband, H&M necklace, Reserved shoes, Allegro shirt, vintage dress